 |
Rozdział XV W jaki sposób duszę ludzką szarpie namiętność, a w jaki rozsądek
Wokulski był szczęśliwy z zaproszenia do Łęckich. Miał wiele myśli, marzył
nawet, że Izabela go pokocha lub już zakochała się w nim. Po południu przyszedł
do niego fryzjer, aby go ogolić przed wyjściem. Próbował polecić mu kilka
dziewczyn z baletu, które chętnie zawarłyby z nim znajomość. Miał wątpliwości
czy włożyć surdut czy też może frak. Wreszcie założył garnitur frakowy.
Rozdział XV „Ona”- „On”- i ci inni
Do Warszawy przyjechał Rossi- wielki aktor włoski. Poznał Izabelę w Paryżu.
Odwiedził hrabinę i pytał o Izabelę. Umówiła się u ciotki z nim, ale nie
przyszedł, była załamana. Wcześniej kochała się w nim. W tym czasie Łęcki myślał
o Wokulskim jako o plenipotencie, gdyby go miał wcześniej, nie byłby zrujnowany.
Liczył majątek, jaki będzie miał po sprzedaniu kamienicy, liczył na 50 tys.
nawet, jakie pozostaną mu po zwrocie 60 tys. długów. Odda te pieniądze pod
zarząd Wokulskiemu i będzie żył z procentów. O tym też powiedział Wokulskiemu,
kiedy do nich wreszcie przyszedł. Spodziewał się 110 tys. za kamienicę i
wszystkie pieniądze odda Wokulskiemu. Stanisław obiecał mu 20% zysku, chociaż
komu innemu dałby najwyżej 15%. Nie mógł też kupić kamienicy za więcej niż 90
tys., bo naruszyłby tym swój kredyt. Rozpoczął się obiad. Rozmawiają o wyjeździe
do Paryża na wystawę, na którą wybiera się Wokulski. Izabela żałuje, że nie
będzie mogła też pojechać. Wokulski przy stole mimowolnie w myślach przeliczał
na ruble sukienkę, koronki i biżuterię Izabeli na ok. 200 rubli. Jedli rybę i
Wokulski pomagał sobie nożem.
To był temat do rozmowy, ponieważ etykieta nie przewiduje jeść rybę nożem.
Wokulski bronił się przed etykietą, znał bowiem lordów angielskich jadających
baraninę z ryżem rękami i pijących rosół prosto z garnka. Zaimponował tym
Izabeli, która pomyślała, że mógłby zostać jej powiernikiem, mogłaby z nim
rozmawiać o Rossim. Przeszli do salonu tylko we dwoje, bo Łęcki dostał list od
hrabiny i musiał odpisać, a Florentyna źle się poczuła. Wokulski ucałował jej
dłonie. Podziękowała mu za sprawy z Krzeszowskim, których nie zapomni, chciała
się odwdzięczyć. Ofiarował jej swoje usługi we wszystkich sprawach. Wszedł
Tomasz Łęcki i razem jeszcze posiedzieli, mówili też o przyjeździe Rossiego i
wspólnym wyjeździe do Paryża.
Rozdział XVII Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń
Wokulski wracał do domu pełen optymizmu i nadziei. Zobaczył światło w sklepie
i wszedł. Oberman, inkasent zgubił 400 rubli. Krzyczał na niego Rzecki. Wokulski
był w dobrym nastroju i darował mu, zlitował się nad nim. Poszedł do siebie i
uczył się angielskiego. Następnie zaplanował wizytę u Krzeszowskiego na kolejny
dzień. Czytał później korespondencje z poprzednich dni. Maria, prostytutka
mieszkająca u Magdalenek, pisała, że już jego pomoc nie jest jej potrzebna,
ponieważ zarabia uczciwie na siebie a ludzi potrzebujących jego pomocy jest
więcej. Nazajutrz wezwał Wysockiego, wynajął u niego pokój dla Marii, która jest
szwaczką. Brata przeniesiono do Skierniewic, jak chciał Wokulski i za to są obaj
wdzięczni. Przyszła do niego Maria, całkiem odmieniona, powiedział jej o planach
i pracy dla niej, o mieszkaniu obok Wysockich, którzy będą się nią opiekowali.
Baron Krzeszowski nie przyjął go. Był obrażony, że taki kupiec zarobił na jego
żonie 200 rubli. Krzeszowaki sprzedał żonie klacz za 800 rubli a Wokulski,
milioner, wykorzystał histerię kobiety i zapłacił o 200 rubli mniej. W biurze dostał Wokulski dwa listy, od pani Meliton i adwokata. W kancelarii
spotkał Szlangbauma. Żyd miał kupić kamienicę Łęckich za 90 tys. rubli.
Pieniądze miał pożyczyć od Wokulskiego. Gdyby do końca 1879 roku nie oddał
pieniędzy, kamienica przejdzie w całości w ręce Wokulskiego. Wokulski pędził po
rozmowie prosto do Łazienek, gdzie miały być Bela z hrabiną. Izabela mówi o
Rossim. Ten wielki tragik nie znajduje oklasków w Warszawie ani kwiatów, ubolewa
nad barbarzyństwem kraju. Wokulski gwarantuje jej, iż to się zmieni. Tomasz
rozmawia z hrabiną o zapatrzeniu Wokulskiego w Izabeli, zyskuje na tym ochronka.
Łęcki jest spokojny o Izabelę. Wokulski wezwał Obermana - zaplanował dla niego
wizyty w teatrze, kwiaty, wieńce dla Rossiego.
|
 |