STRESZCZENIE

Strony z opracowaniem:   1  | 2  | 3  | 4  | 5  | 6  | 7  | 8  | 9  | 10  | 11  | 12  | 13  | 14  | 15  | 16  | 17  | 18  | 19  | 20  | 21  | 22  | 

Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Kilka dni nie było pogody, dopiero na trzeci dzień wypogodziło się i postanowili na prośbę Felicji wybrać się do lasu na rydze. Wąsowska miała jechać ze Starskim, Wokulski z Felicją, Ochocki z Izabelą, baron z Eweliną.

Rozdział VI Lasy, ruiny i czary

Wokulski chodził z Izabelą po lesie i słuchał jej wywodów o drzewach, porównywanych do miast i ludzi, dróg i alejek. Nie wiedział, że jest poetką. Każde jej słowo było dla niego jak balsam. Nie chcieli zbierać grzybów, czym narazili się Felci. Łęcka opowiadała, jak to rok temu byli tutaj na polanie z piknikiem, było jej smutno i myślała, co będzie za rok. On też rok wcześniej był na obozie w Bułgarii i zastanawiał się, czy przeżyje, czy jeszcze kiedyś ją zobaczy? Przecież ona go nie znała? Ale on ją zna od kilku lat i teraz prosi, aby odpowiedziała, czy on, kupiec, spoza jej klasy może o niej myśleć, nic więcej. Jeśli powie, że nie, odjedzie jeszcze dziś bez żalu. Izabela odpowiedziała, że każdy człowiek może myśleć i on wziął to za dobrą monetę i był szczęśliwy. Izabela przypomina, iż jest szlachcicem i to może lepszym od innym i nie powinien mieć kompleksów. Na jego nieszczęście - odpowiada Wokulski - jest też kupcem. Izabela mówi, że kupcem można być lub nie być. Wokulski zastanowił się. Wracali do domu, potem całe popołudnie spędzili razem, spacerując po parku i pływając po stawie. Był w siódmym niebie. Zasławska przypomniała o stryju i ruinach zamku. Poprosiła Wokulskiego o wyjazd w ruiny i wygrawerowanie napisu na wielkim kamieniu. Kolejnego dnia pojechali tam na piknik.
W Zasławiu zobaczyli niskie budynki drewniane i kościół. Uzgodnił z proboszczem pozwolenie na wykucie w skale wiersza ku pamięci kapitana Wokulskiego, którego ksiądz pamięta. Polecił miejscowego chłopaka Węgiełka, który dawniej zajmował się stolarką, ale mu zakład spłonął. Wokulskiemu spodobał się ten dwudziestokilkuletni młodzieniec i obiecał, że jeśli dobrze wykona robotę, weźmie go do Warszawy i tam zarobi na swój nowy warsztat.

Weszli do ruin zamku z Izabelą, Węgiełek prowadził. Byli na dziedzińcu zamku. Węgiełek opowiadał legendę o pannie, która leży gdzieś w podziemiach z wielkim skarbem, jakiego świat nie widział. Panna ta śpi, ponieważ ktoś jej wbił złotą szpilkę w głowę. Czeka na odważnego, kto zejdzie w podziemia i wyciągnie szpilkę. To jednak wymaga walki ze straszydłami. Dziadek Węgiełka znalazł tam ząb wielki jak pięść, od potwora jakiegoś, więc warto się bać. Dwa razy w roku uchylał się kamień w potoku i można było zobaczyć bogactwa z daleka. Jeden odważny kowal zszedł po naradach z wróżką i nie bał się niczego. Kiedy doszedł do śpiącej panny, wyciągał jej szpilkę, ta przebudziła się i zapytała, dlaczego skazuje ją na cierpienie i ból? Wtedy się dopiero przestraszył kowal i dopadły go potwory. Jeden stracił właśnie ząb a krew kowala jest na skałach.

Wokulski poprosił Węgiełka o zapoznanie się z wierszem. Ten zapomniał sznurka i musiał zejść do furmanów. W tym czasie Izabela przeczytała wiersz Mickiewicza „Na każdym miejscu i o każdej dobie,...” i rozpłakała się, kartka z tekstem wypadła jej z ręki. Wokulski schylił się po nią i ucałował jej dłonie, zapytał, czy i ona dla niego zbudzi się kiedyś. Odpowiedziała „może”. Był szczęśliwy.

W niedzielę Izabela musiała wyjechać. Spacerowała z Wokulskim i on wyznał jej miłość, cierpienie i niewiedzę, czy ona widzi jego miłość. Twierdził, iż całe jego życie jest cudem, który prowadził do niej, wykształcenie i majątek, wszystko po to, by być z nią. Mógł w Paryżu zostać i zajmować się badaniami, zrezygnować z miłości na rzecz sławy, lecz wybrał miłość. Czy da mu szansę? Milczała, ale on wziął to za dobrą monetę i prosił, by dała mu znak, gdy będzie mógł liczyć na coś więcej.
Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!
Rozmawiał z prezesową o cukrowni i kobietach. Wyrażała żal z powodu zachowania się i niedojrzałości kobiet, lalek, które muszą uczyć się całe życie, aż dopiero rozpoznają wartościowego mężczyznę. Przykładem jest Ewelina ulegająca Starskiemu. Gdyby powiedziała o tym baronowi, ten nie uwierzyłby, tak jest w nią zapatrzony. A może chodziło też o Izabelę, Wokulski rozważał tę myśl, bowiem wydawało mu się, iż między Izabelą a Starskim doszło po ciemku w drodze powrotnej z pikniku do jakiegoś zbliżenia, lecz nie był pewien tego. Odwiedził go też baron. Miał wątpliwości czy nie należy chronić narzeczonej przed Starskim, gdyż to intrygant i bałamut. Wokulski odpowiada cynicznie, iż nie można walczyć z naturą. Jeśli kobieta nie musi udawać miłości, wtedy nie musi kokietować wszystkich i jest jasna sytuacja.

Nazajutrz wziął konia i popędził na miejsca, w których był i spacerował z Izabelą. Zastała go tam Wąsowska. Porównuje go do średniowiecznego trubadura, rycerza wiernego swej damie i żyjącego tylko dla niej. Nie mogłaby z nim być, ponieważ widziała jak kochał inną. Radzi mu zejść na ziemię, bo czasy średniowieczne już minęły i wiedzą o tym nawet dwudziestoletni chłopcy.

Po powrocie z przejażdżki odradził prezesowej budowę cukrowni i oznajmił, że wyjeżdża. Zapraszała go do siebie po powrocie do Warszawy. Ochocki bardzo żałował wyjazdu Wokulskiego. Ten zapraszał go do siebie w Warszawie, aby mu opowiedzieć o wynalazku lepszym niż balony. Po drodze sprawdził w Zasławiu wykuty napis, zabrał ze sobą Węgiełka i pojechał.

Rozdział VII Pamiętnik starego subiekta

Jest rok 1879. Cały wrzesień Wokulski spędził w Zasławku. W listopadzie wrócił z Moskwy, skąd przywiózł ponad 70 tys. rubli. Do sklepu przyszedł jednego dnia Maruszewicz z propozycją pośrednictwa w sprzedaży kamienicy Krzeszowskiej za 90 tys. Adwokat Wokulskiego twierdził, iż ceny kamienic poszły do góry teraz 90 tys. to za mało. Krzeszowska wytoczyła proces Stawskiej o kradzież. Rzecki polecał Stawską Wokulskiemu, bardzo chciał ich ze sobą zeswatać. Odwiedzili je i poinformowali o Ludwiku. Dwa lata wcześniej był w Nowym Yorku, potem w Londynie pod przybranym nazwiskiem, gdzie chorował. Za kilka tygodni Wokulski będzie miał szersze dane. Rozmawiali o lokatorach, Maruszewiczu, studentach i Krzeszowskiej. Ona podglądała ich przez lornetkę teatralną, podobnie Maruszewicz. Kolejnego dnia dostali anonimowy list z oskarżeniami o rozpustę Wirskiego, Rzeckiego i Wokulskiego ze Stawską. List ten napisała prawdopodobnie Krzeszowska, bo zachęcała do sprzedania kamienicy, jak tylko znajdzie się kupiec i wyjazdu za granicę. Przybyły wkrótce adwokat oświadczył, iż jest pewien Litwin, który chciałby kupić kamienicę za 80 tys. Rozszyfrował go Wokulski. Owym Litwinem była baronowa. Kazał jej przekazać, iż cena wynosi 100 tys. a po Nowym Roku wzrośnie, więc niech się Krzeszowska decyduje.

Któregoś dnia wraz ze Szprotem i Węgrowiczem pili piwo. Szprot wygadał się, że Wokulski sprzedaje sklep, czym zaskoczył Rzeckiego. Podejrzewał, że ma to związek z ożenkiem z Łęcką, mimo że raz dostał kosza od Izabeli. Rzecki bardzo się zdenerwował. Chciał wyzwać Szprota na pojedynek, ale ten się nie zgodził. Potem Rzecki pytał Wokulskiego, czy to prawda, a ten odpowiadał mu, że nawet jeśli, to co w tym złego? Rzecki poszedł do piwiarni przeprosić Szprota.

Nauka pisania wypracowań
Strony z opracowaniem:   1  | 2  | 3  | 4  | 5  | 6  | 7  | 8  | 9  | 10  | 11  | 12  | 13  | 14  | 15  | 16  | 17  | 18  | 19  | 20  | 21  | 22  | 

ROZPRAWKA
Czy Wokulski to romantyk, a może pozytywista? pobierz
ESEJ
“Lalka” B. Prusa powieścią o straconych złudzeniach. pobierz