 |
Rozdział VIII Pamiętnik starego subiekta
Rzecki odwiedzał Stawską. Potwierdził, że Wokulski chce sprzedać kamienicę i
sklep, bo ponoć ma się żenić. Helunia, córka Stawskiej, polubiła naukę liter,
ponieważ oświetlane nocą okna układają się w litery. Misiewiczowa, matka
Stawskiej, wypowiadała się na temat Wokulskiego, że jest bardzo pięknym
mężczyzną. Krzeszowska wynajęła Stawską do pomocy przy porządkowaniu domu przed
powrotem jej męża. Stracił on bowiem wszelkie źródła utrzymania i teraz musi do
niej wrócić. Krzeszowska pozwalała zabierać do siebie Helunię, która świetnie
się bawiła u Krzeszowskiej. Spodobała jej się duża lalka, która po naciśnięciu
pod brzuchem rusza oczyma i woła „mama”. Od tej pory mówi o niej nawet przez
sen. Krzeszowska dopytywała Helę o Wokulskiego. Rzecki pisze o polityce i wojnie
Anglii w Afganistanie. W 1879 roku Anglicy weszli do Kabulu. Z piechotą
węgierską nie poradziliby sobie tak łatwo- przechwala się Rzecki. Wokulski ma
już dosyć spółki do handlu z cesarstwem, ponieważ daje arystokracji 7%
półrocznego zarobku, a oni narzekają. Chcą oszczędności i obniżenia pensji
pracownikom spółki. Z kolei pracownicy narzekają na Wokulskiego, że za mało
zarabiają, wszędzie intrygują i puszczają plotki.
Odbyła się rozprawa Krzeszowskiej. Najpierw policzyła się ze
studentami, Maleskim i Patkiewiczem, którzy omdlewali, przewracali oczami,
ruszali uszami, aby rozbawić tłum. Wyzywali też Krzeszowską i jej adwokata.
Skończyło się na tym, iż sędzia zasądził spłatę czynszu studentom i nakazał
wyprowadzić się do dnia 8 lutego. Potem nastąpiła przerwa i zaprosił Wokulskiego
na śniadanie. Potem rozpoczęła się rozprawa przeciwko Stawskiej. Zadecydowały
zeznania Wokulskiego. Lalka Krzeszowskiej była kupiona u Lessera, lalki
Wokulskiego sprowadzane były w częściach, dlatego poprosił sędziego, by ten
odpruł głowę lalce. Była tam metka z napisem „Mincel i Wokulski”. Sędzia
pogratulował Stawskiej i całkowicie oczyścił ją z podejrzeń. Mogła oskarżyć
Krzeszowską teraz o potwarz. Służąca pod groźbą kary zeznała, iż głowa lalki
baronowej rozbiła się i leży na strychu. W całej sprawie rolę podglądacza, który
pierwszy twierdził, że Stawska jest złodziejką, odegrał Maruszewicz. Wokulski
nazwał go podlecem.
Rozdział IX Pamiętnik starego subiekta
Rzecki rozpisuje się o niesprawiedliwości na świecie. To dobrze, że są ludzie
uczciwi i pomogli Stawskiej, ale nie zawsze tak sprawy się kończą. Zapisuje też
w pamiętniku proroctwa: Stawska wyjdzie za mąż za Wokulskiego, Wokulski
wyrzeknie się Łęckiej, mały Lulu zostanie cesarzem Francji i pod imieniem
Napoleon IV „zbije Niemców na bryndzę i zrobi porządek na świecie”.
O tym, że Szlangbaum kupuje sklep Wokulskiego Rzecki dowiedział się w knajpie od
Szprota i Węgrowicza. Załamany wrócił do domu niepewny swej przyszłości. Szedł
do Wokulskiego, ale Szuman od niego wychodził i radził do niego nie iść. Od
Szumana dowiedział się, iż Wokulski zapisał mu w testamencie 20 tys. rubli i w
związku z tym nie musie martwić się o przyszłość, zresztą znajdzie pracę w
spółce. Doktor opowiadał przebieg i zachowanie na balu Łęckiej. Adoracja
Wokulskiego sprawiła, iż konkurenci znów przypomnieli sobie o Izabeli i ją
kokietują, mówią czułe słówka i uśmiechają się do niej. Ona z kolei świetnie gra
przed Wokulskim i obdarowuje go uśmiechami, aby trzymać przy sobie. Już był
moment, kiedy Wokulski na balu chciał ją zostawić i zmusić do myślenia, ale gdy
do niej szedł, uścisnęła go za rękę, powiedziała kilka miłych słówek i zmiękł.
Kolejnego dnia Szuman powiedział w sklepie Rzeckiemu o zaproszeniu od księcia na
bal. Łęcka dostała i wszyscy dostali już dawno, ale Wokulski jeszcze nie dostał
i jest załamany. Lekarz twierdzi, iż arystokracja bawi się kosztem Stacha, bo
książę zaprosi go, lecz pobawi się z nim najpierw jak z psem, pokazując i
chowając mięso. Robią wszystko, aby go wytresować.
Rzeczywiście Wokulski przyszedł do sklepu zapytać Rzeckiego o list
od księcia. Nie było. Wprosił się do niego na herbatę. Rozmawiali o Żydach i
Wokulski potwierdził sprzedaż sklepu Szlangbaumowi. Uspokajał też Rzeckiego
przed obawami co do przejęcia wszystkiego handlu przez Żydów. Umawiają się też
następnego dnia na odwiedziny u Stawskiej. Rzecki wysyła liścik z informacją o
tym i paczką zabawek dla Heli. Kiedy Rzecki przyszedł po Wokulskiego, okazało
się, iż wcześniej był Łęcki z zaproszeniem na bal dla Stanisława. Mimo wszystko
Wokulski poszedł do Stawskiej. Uroczo spędzili czas. W środku kolacji był mały
zgrzyt, bo Misiewiczowa przeczytała w „Kurierze” o balu u księcia. Kiedy wyszli,
Wokulski odwiózł Rzeckiego do domu, a sam pojechał dalej. Rzecki szpiegował go i
znalazł pod domem księcia. Stał tam i wpatrywał się w okna.
|
 |